Chorobliwie pozytywne Radio Sunce – o bardzo nietypowej rozgłośni znad Adriatyku

Autor: 
Michał Kaproń
siedziba Radia Sunce
Drugie piętro oddziału onkologii szpitala klinicznego w Splicie. Powietrze zdaje się być zasnute specyficzną ciszą, jakby doniosłym milczeniem. Niekiedy tylko z pokojów chorych da się słyszeć strzępy niemrawych rozmów. Czekam na pachnącym sterylnością korytarzu, siedząc pośród rzędów identycznych białych drzwi z wypisanymi nazwiskami lekarzy i godzinami przyjęć. Do zastanego szpitalnego schematu nie pasuje tylko jeden szczegół – zawieszona na ścianie, klasyczna radiowa lampka z napisem ON AIR, w dodatku świecąca właśnie na czerwono.

Pośród przechodzących w pośpiechu lekarzy, obok smętnie czekających w kolejce pacjentów i zaledwie piętro wyżej od użytkowanej wyjątkowo często kostnicy, określenie tej przestrzeni jako źródła niewyczerpanego optymizmu brzmi jak podły sarkazm. A jednak to tutaj, za drzwiami jednego z gabinetów, powstaje program Radia Sunce – rozgłośni konsekwentnie promującej pozytywne nastawienie i radość życia. Czerwone światło lampki ON AIR wreszcie gaśnie. To znak, że Słoneczne wiadomości, sztandarowa emisja z wyłącznie dobrymi doniesieniami ze świata, dobiegła właśnie końca. Ze studia wychodzi Tonći, redaktor i spiker, poniekąd także realizator, marketingowiec, czy księgowy w jednej osobie i na jednym etacie. Póki trwa muzyczny przerywnik z hitami rockabilly znajduje czas, by opowiedzieć mi o swojej pracy w malutkiej rozgłośni ściśniętej na kilkunastu metrach kwadratowych, z której każdego dnia stara się poprawiać nastrój kilkudziesięciu tysięcy swoich słuchaczy.

Nadrabianie entuzjazmem

Siedziba Radia Sunce mocno odbiega od wyobrażeń rozgłośni radiowej przesłoniętej gąszczem anten, zwojami kabli i stosami papierów. To właściwie szpitalny gabinet z dużym stołem, kilkoma mikrofonami, wzmacniaczami i konsolą. Na stałe zatrudnionych jest czworo, z konieczności bardzo wielozadaniowych, dziennikarzy. Czas studyjny musi być skrzętnie zaplanowany – podczas trwania programu na żywo, od rana do późnego popołudnia, w jednym pomieszczeniu nie da się równocześnie nagrywać czy edytować innych materiałów. Dotychczas część pracy wykonywano więc w nocy lub - w mocno przyspieszonym tempie - podczas przerywników muzycznych. Od niedawna radiowcy mogą korzystać z jeszcze jednego pomieszczenia, o ile akurat nie odbywa się tam zebranie rady lekarskiej. Całość nie przypomina jednak budżetowej prowizorki – raczej pokazuje jak sprawnie może funkcjonować projekt dobrze zbilansowany wedle swoich potrzeb i możliwości. 

Oczywiście, że mogłoby być więcej ludzi i więcej materiałów, ale potrafimy sobie z tym radzić – tłumaczy Tonći - Musimy być szybcy i wydajni, braki nadrabiać entuzjazmem. 

Tego entuzjazmu zresztą nigdy nie brakowało. Ludzie związani z Radiem Sunce to głównie „weterani” niezależnej radiofonii – grono starych znajomych z niekomercyjnych rozgłośni, które powstawały jeszcze w latach 90. jako kontra wobec państwowych, wówczas przesiąkniętych wojenną retoryką, mediów. W początkach istnienia stacji, zanim wszystko zaczęło działać jak należy, wielu przychodziło tu po godzinach normalnej pracy by bezpłatnie pomagać.

 Studio w całej (skromnej) okazałości

Pozytywne restrykcje

Radio Sunce działa już przeszło 4 lata. Swoim zasięgiem obejmuje Split i okolicę, docierając do łącznej liczby ok. 500 tysięcy słuchaczy. Zgodnie ze statutem, w swych audycjach porusza wyłącznie tematy zdrowia, zdrowego trybu życia i pozytywnych zjawisk społecznych. Polityka, wojna, czy skandale korupcyjne, urodzajny grunt dla większości chorwackich mediów, tutaj stanowią tabu. Teoretyczne ograniczenie w praktyce stanowi największy atut stacji – w Splicie ciężko spotkać kogoś, kto nie słyszałby o Słonecznych wiadomościach (Sunčane vijesti). Pozornie karkołomny pomysł, by przedstawiać wyłącznie dobre informacje stał się już znakiem rozpoznawczym stacji. Praktycznie każdą wiadomość można przekazać jako pozytyw - wyjaśnia Tonći - Chociażby ten wojskowy MIG, który rozbił się dziś obok Zagrzebia. My mówimy o tym, że szczęśliwie pilot zdążył się katapultować, a maszyna nie spadła na żadne zabudowania.

Miejsce w stałej ramówce mają także praktyczne porady lekarzy i dietetyków, programy humorystyczne, czy motywujące wykłady trenerów rozwoju osobistego. Podobne „pozytywne restrykcje” obejmują także dobór muzyki. Podstawa to tak zwane evergreeny – ponadczasowe hity, przede wszystkim skoczne melodie z lat 50., 60. i 70. "Nie puszczamy nic nowego, bo nie zależy nam na promowaniu artystów. Korzystamy z tego co znane i sprawdzone by ludzie lepiej się czuli". Wypowiedź Tonciego akurat przerywa telefon do studia – słuchaczka, żaląc się na ciężki dzień w pracy, prosi o umilenie drogi do domu. W chwilę później ja kiwam głową do „The Passenger” Iggy’ego Popa, a zza konsoli Tonći uśmiecha się z satysfakcją – O taki wpływ nam chodzi, jesteśmy tu dla słuchaczy.

Z zagajnika do Centrum miłości

Nietypowy profil działalności zdaje się jak ulał pasować do nietypowej lokalizacji. Wybór oddziału onkologii nie jest jednak przypadkowy i ściśle łączy się z osobistą historią Ivicy Ursića – znanego dziennikarza, animatora i pierwszego szefa rozgłośni. Ivica, który sam przez kilka lat zmagał się z poważnym nowotworem, postanowił wykorzystać swoje umiejętności i doświadczenie medialne, by wesprzeć innych chorych w ich walce. Wiesz czym to było kiedyś? Umieralnią. Miejscowi nazywali go [oddział onkologii] „zagajnikiem” – od sosen rosnących dookoła. Jak ktoś tam szedł, to tylko po to by nie przeszkadzać innym gdy będzie sobie umierał – opowiada Ivica. Na raka patrzy się tu jak na wyrok śmierci i powód do wstydu. Przez radio chcieliśmy wpłynąć na zmianę w sposobie myślenia. Nietuzinkowy pomysł nadawania „korzystnych fal”, jak sam zwykł określać, wypalił – dzięki szeroko zakrojonej akcji promocyjnej znaleźli się sponsorzy i pojedynczy darczyńcy, łącznie przekazując kwotę 18 milionów kun (około 10 mln złotych) na renowację i doposażenie kliniki (w tym także w sprzęt radiowy). Dziś splicki oddział onkologii nie jest już zaniedbanym zagajnikiem, a nowoczesnym centrum medycznym z nowym, niewątpliwie lepszym wizerunkowo, przydomkiem – Centrum miłości. Radio Sunce, wchodząc w jego skład, prawnie funkcjonuje jako organizacja pożytku publicznego. Komercyjne sposoby finansowania są więc mocno ograniczone. Nie brakuje jednak darczyńców oraz rozmaitych funduszy wsparcia - na przykład w tym roku największy, rekordowy grant krajowego Funduszu rozwoju pluralizmu i różnorodności mediów – 133 tys. kun (przeszło 75 tys. złotych)  przyznano właśnie radiu Sunce.

Odnowiony budynek splickiej onkologii

Zdrowa patologia

Opinie o rozgłośni są jednak podzielone. Niektórzy zarzucają redakcji „Słonecznych wieści” skrajny cynizm przez bagatelizowanie prawdziwych tragedii i oczywistych problemów. Dobroczynny wpływ audycji o zdrowiu wedle innych też ma swoje granice. Ustawiczne poruszanie tematów zdrowia, szczęścia i higieny bywa określane medialną patologią, a przy tym pożywką dla fobii i hipochondrii. Być może w Splicie przybywa hipochondryków, a być może wspomniane opinie są przesadzone, jakkolwiek liczba słuchaczy Radia Sunce zwiększa się z roku na rok. Obecnie wynosi około 12% w obszarze zasięgu. Podobny wynik w Polsce ma Radio Eska, a dwie najpopularniejsze stacje na tym samym obszarze - komercyjne Radio Dalmacija i publiczne Radio Split utrzymują słuchalność na poziomie 25%. Biorąc pod uwagę zaplecze techniczne i finansowe, a konkretniej przepaść jaka w tej materii oddziela Radio Sunce od bezpośredniej konkurencji, można mówić o swoistym fenomenie. W razie gdyby istnienie stacji radiowej na oddziale onkologii wydało się zbyt oczywiste.

Radia Sunce możecie posłuchać na stronie www.radiosunce.com.hr lub klikając na:


 

*zdjęcie główne: redakcja, studio i reżyserka w jednym – siedziba Radia Sunce.