U zbiegu dwóch rzek, pod Avalą. Muzyczna podróż przez serbską stolicę.

Autor: 
Małgorzata Cieślak
Kiedy po raz pierwszy przyjechałam do Belgradu był rok 2001, brudne folie i tektury zasłaniały okna na Voždovcu, kierowcy rozwalających się autobusów uśmiechali się do pasażerów autokaru z Polski. Podróżowałam do Grecji, więc nie miałam czasu by zatrzymać się w tym mieście. Mało doświadczony kierowca autokaru pomylił drogę i wjechał pod most Gazela, na cygańskie osiedle. Zobaczyłam świat, jaki do tej pory mogłam oglądać tylko w filmach Kusturicy.

Dziś już tego cygańskiego osiedla domków z tektury i płótna już nie ma, osiedla odnowiono, powstały modne, nowoczesne kluby i kawiarnie, miasto tętni życiem i przyciąga turystów z całego świata, a ja topografię Belgradu mam dobrze opanowaną.

O tym mieście napisano setki wierszy, dziesiątki książek, nakręcono wiele filmów, a co dla nas dziś najważniejsze – jest ono żywo obecne oczywiście także w muzyce. Za chwilę przekonamy się, jak bardzo.

W roku 1953 znany serbski pieśniarz Vojin Popović wraz z zespołem Spase Milutinovicia nagrał utwór „Pesma Beogradu”, który znalazł się na minialbumie Maribel. Szlagier ten, to poniekąd dowód na to, jak szybko Belgrad podniósł się po powojennych zniszczeniach.

Około dziesięciu lat później powstał prawdziwy hit, oryginalnie wykonywany przez Djordje Marjanovicia, który doczekał się później naprawdę wielu wykonań, w tym retro-rockowej interpretacji grupy Vampiri w latach dziewięćdziesiątych.

Chyba jednak najpiękniejszym utworem, który w połączeniu z teledyskiem robi niesamowite wrażenie, jest nagrany w 1994 roku „Beograd” autorstwa duetu Vlada i Bajka. Co ciekawe w nagraniu piosenki gościnnie udział wzięli muzycy Bora Đorđević i Dušan Prelević, oraz znani aktorzy Dragan Nikolić, Nikola Kojo i Dragan Bjelogrlić.

W tym samym roku Svetlana Raznatović Ceca wydaje album Fatalna ljubav, a na nim znajduje się między innymi prawdziwy hit, pod tytułem, a jakżeby inaczej - „Beograd”.

„Gdybym się mógł znów się urodzić i mógł wybrać gdzie, zostawiłbym wszystko, ale nigdy nie Belgrad” - rapują panowie z formacji Beogradski Sindikat, wypominając swojej stolicy jej wady i podkreślając zalety w utworze „Samo za BGD”. Składów hip-hopowych, których teksty opisują prozę życia w serbskiej stolicy, oczywiście nie brakuje.

Belgrad to takie dziwne miasto, które właściwie nie zachwyca swoją architekturą ani zabytkami, nie oferuję zbyt wielu muzeów. Wystarczy jednak raz przejść się jego ulicami, zwłaszcza pod wieczór, by nigdy już nie zapomnieć panującej tam atmosfery. Tworzą ją ludzie, dźwięki, zapachy i smaki – to niesamowita kombinacja motywująca odwiedzających do kolejnych odwiedzin, a artystów inspirująca do nieustannego wykorzystywania jej w swojej pracy.

Ilość utworów jakie napisano o tym mieście jest imponująca, co więcej, każdego roku powstają nowe, co moim zdaniem jest pewnego rodzaju fenomenem. Ale.. przecież Belgrad nigdy nie zasypia...

 

zdjęcie: Małgorzata Cieślak