Szkockie dudy i bałkański duch. Slobodan Trkulja i Balkanopolis - 27.11.2015 Novi Sad

Autor: 
Małgorzata Cieślak
Jeśli ktoś z naszych czytelników śledzi coroczne konkursy Eurowizji, to zapewne pamięta, że w 2008 roku impreza ta odbyła się w Belgradzie. To właśnie Slobodan Trkulja pojawił się tam jako gość specjalny występując ze swoją grupą Balkanopolis i Metropole Orchestar.

Orkiestry symfonicznej może trochę zabrakło na scenie Spensa, nie zabrakło natomiast gości specjalnych. Trkulja do wspólnego występu zaprosił laureatkę konkursu muzyki źródłowej “Šljivik” - Danicę Krstić, której marzeniem było wykonanie duetu z tym artystą.

W utworze „Dodole” do zespołu przyłączyła się Nada Nikolić, najlepsza serbska flecistka.

Prawdziwą gwiazdą okazał się, zapowiadany zresztą w ten sposób na plakatach wydarzenia, Szkot Fraser Fiefield – wirtuoz dud. Publiczność oszalała na sam dźwięk tego instrumentu, w dodatku idealnie współbrzmiącego ze południowym kuzynem – gajdami. 

Sam koncert trwał prawie trzy godziny; poza energetycznymi momentami, nie zabrakło także chwil wzniosłych i wzruszających. Muzyka Trkulji bazuje przecież w dużej mierze na tradycyjnych, często cerkiewnych motywach, teksty czasami mają formy modlitwy. Sam rodzaj charakterystycznego wokalu jakim czaruje artysta łączy elementy bałkańskiego i bizantyjskiego śpiewu.

Publiczność usłyszała zatem najsłynniejsze chyba „Nebo”, (które brzmi naprawdę niesamowicie, gdy refren intonuje kilkaset osób), „Pesmu za oca” i – zadedykowany córkom Slobodana, obecnym na widowni - „Andjeo”.

Trzeba przyznać, że Slobodan Trkulja to na serbskiej scenie muzycznej postać dość niezwykła. Multinstrumentalista, grający na dziesiątkach instrumentów zarówno klasycznych jak i ludowych, kompozytor tak zwinnie łączący tradycję ze współczesnym brzmieniem, nie tylko elektronicznym, ale i mocno rockowym; i wreszcie wokalista o niezwykłym głosie, którym potrafi tak umiejętnie władać. 

Źródło zdjęcia: NSHronika (Maša Pavlović)