Buba means Bug, czyli Eke Buba dla Jugofonika.pl

Autor: 
Anna Błachowicz...
„Kto nie był na koncercie zagrzebskiego zespołu Eke Buba, niech się zagrzebie” – tak na Facebooku występ grupy podsumował jeden z fanów. Eke Buba to chorwacki zespół rock&rollowy, który tworzą trzej przyjaciele – grający na gitarze Nikša, wokalista i basista Josip oraz perkusista Ivan. W listopadzie tego roku wyruszyli w swoją pierwszą trasę koncertową po Europie. 4 grudnia występowali w galerii „Czułość” w Warszawie. W wywiadzie dla Jugofoniki.pl podzielili się wrażeniami z trasy oraz opowiedzieli o swoich muzycznych inspiracjach i planach na przyszłość.

Jugofonika.pl: Skąd wziął się pomysł na Ekę Bubę? Dlaczego zdecydowaliście się na taką nazwę zespołu?

Nikša: Mieszkamy w zagrzebskiej dzielnicy Ferenčica, której znaczną część stanowią Romowie i eke to uniwersalny wyraz, którego używa się w różnych kontekstach. Możesz nim kogoś pozdrowić, krzycząc za nim właśnie „Eke! Eke!“, a można go też zastosować mówiąc, „Eke, wylałeś piwo!“A wszystko razem – Eke Buba – miało się też w pewien sposób odnosić na Beatelsów. Buba to angielski 'bug'.

Jugofonika.pl: Nazwaliście tak swoją płytę... 

Josip: Tak, „Buba means bug“.

Jugofonika.pl: Jak długo się znacie?

Nikša: Bardzo długo...

Josip: Nikša i Ivan znają się od liceum, a ja spotkałem ich dopiero, kiedy przyjechałem na studia i przypadek sprawił, że poznaliśmy się przez wspólnych znajomych.

Nikša: Znamy się od sześciu lat, a zespół, w takim składzie, tworzymy od dwóch.

Jugofonika.pl: Jakiej słuchacie muzyki? Jakie są wasze inspiracje?

Nikša: Stary rock&roll i stary punk.

Jugofonika.pl: Słuchacie czegoś z chorwackiej lub ex-jugosłowiańskiej sceny muzycznej?

Nikša: Słuchaliśmy Azry, Psihomodo Pop, Daleka obala, Pips Chips & Videoclips. Klasyka.

Jugofonika.pl: A nowa fala?

Nikša: Słuchaliśmy wszystkich nowofalowych zespołów, takich jak Azra, Prljavo kazalište, belgradzkiego zespołu Disciplina kičme. Sama klasyka!

Jugofonika.pl: Czy w Chorwacji słucha się dzisiaj punk rocka?

Nikša: Słucha się tak naprawdę wszystkiego. Podobnie jak i w innych miejscach, istnieje scena, tak jak na przykład u was, Warsaw City Rockers, która jednoczy ludzi, którzy chętnie przychodzą na koncerty, kupują bilety, koszulki zespołu. Ci ludzie wiedzą o tych zespołach, słuchają ich. Tak samo jest w Zagrzebiu. Jest, powiedzmy, trzydziestu ludzi, którzy przychodzą na każdy koncert, a w piątek czy sobotę jest ich około stu, stu pięćdziesięciu. To tak naprawdę bardzo mała scena.

Jugofonika.pl: Swoje teksty tworzycie głównie po angielsku, czy piszecie też w języku chorwackim?

Josip: Tak, kiedyś pisaliśmy, ale teraz już tego nie robimy. Nie wiem, może, kiedy wpadnie nam do głowy jakiś pomysł, napiszemy coś po chorwacku.

Nikša: Mieliśmy piosenki pisane po chorwacku, ale prawdę mówiąc, nie mogliśmy z nimi za wiele zdziałać. Ciągle kręciliśmy się po tych samych klubach. Masz trzy, cztery kluby i to wszystko. A kiedy nagraliśmy album po angielsku, wysłałem go w parę miejsc i teraz gramy trasę koncertową po Europie. Myślę, że to lepsze rozwiązanie niż występy tylko w Zagrzebiu.

Josip: Piszemy po angielsku, nie działamy na zasadzie, że najpierw piszemy po chorwacku, a potem to tłumaczymy. To przychodzi naturalnie.

Nikša: Wyrośliśmy na amerykańskiej kulturze, filmach i muzyce. Nie mamy problemu z tym, żeby pisać po angielsku.

Jugofonika.pl: Kto z was pisze teksty?

Josip: Głównie to ja piszę teksty, ale wszystko, co robimy, robimy razem.

Jugofonika.pl: Jak to się stało, że wydaliście swój album? Czy ktoś wam w tym pomagał?

Nikša: Swoje albumy wydajemy sami. Tym razem, zrobiliśmy też koszulki i kasety. Wszystko, co robimy, robimy sami. Nie stoi za nami żadna wytwórnia, nie mamy nikogo, kto nam pomaga. Nasza wytwórnia, której jesteśmy założycielami nazywa się No Taste Label.

Niedawno poznaliśmy jeden zespół, z którym graliśmy w Singen. Bardzo spodobało im się to, co gramy, przyjechali na nasz koncert do Szwajcarii i zapytali o wytwórnię, która wydaje nasze płyty i czy mogą zdobyć do nich kontakt. Wtedy powiedzieliśmy, że to my jesteśmy tą wytwórnią. Teraz mamy w planach nagranie wspólnej płyty. Kto wie, może naprawdę zostaniemy kiedyś prawdziwą wytwórnią muzyczną.

Jugofonika.pl: Jak często gracie w Zagrzebiu?

Nikša: Nie gramy często, to mała scena i nie można organizować koncertów co tydzień, bo to by się stało nudne. Można tak jeden raz, drugi, a potem dobrze jest, kiedy zaistnieje jakiś inny zespół. Wtedy to my ich wspieramy. Puszczają naszą muzykę w radiu, ale rzadko, kiedy jeździmy na koncerty. To nam się po prostu nie opłaca. Na końcu zawsze jesteśmy na minusie. A kiedy puszczają twoją muzykę w radiu, to już zupełnie inna historia.

Josip: W Zagrzebiu zagramy 30 grudnia, a wcześniej graliśmy w czerwcu. Nie koncertujemy często.

Nikša: Rok temu byliśmy na koncercie w Serbii, niedługo znowu się tam wybieramy z jednym znajomym zespołem. Tam są nasi przyjaciele, perkusistka jest z Belgradu, więc jedziemy zagrać do nich.

Jugofonika.pl: Jak jesteście odbierani kiedy tam gracie?

Nikša: Bardzo dobrze. Ważne jest to jak ktoś gra i czy to się podoba ludziom. Nie jest ważne, czy ktoś jest z Zagrzebia czy z Belgradu, bo każde miejsce gdzie gra się tego typu muzykę jest zupełnie apolityczne. Dlatego każde pytanie: Skąd jesteś? - tutaj po prostu nie jest zadawane. Nikomu to nie przychodzi do głowy. Nikogo to nie obchodzi.

Jugofonika.pl: Powiedzcie, czym jeszcze zajmujecie się oprócz muzyki?

Nikša: Skończyliśmy studia. Ja projektowanie graficzne, a Josip politologię.

Jugofonika.pl: Współpracujecie z innymi zespołami?

Nikša: Masz na myśli zespoły z Chorwacji?

Jugofonika.pl: Tak.

Nikša: Jeden człowiek, z którym nagraliśmy kasetę był kiedyś członkiem legendarnego chorwackiego zespołu garażowego. Graliśmy też z jeszcze jednym zespołem, z którym występowaliśmy w Słowenii. To mała scena dwa, trzy zespoły.

Josip: Zwykle, kiedy gdzieś gramy, poznajemy ciekawych ludzi, dobrze się dogadujemy i często zaprzyjaźniamy.

Nikša: Poznaliśmy niedawno jeden zespół z Południowej Francji. Grali muzykę bardzo podobną do naszej. Od razu nawiązaliśmy z nimi dobry kontakt. Ale zdarzają się i inne sytuacje. Na przykład jeden szwajcarski zespół, z którym zupełnie nie mogliśmy znaleźć wspólnego języka - i dosłownie i w przenośni. Byli z francuskiej części Szwajcarii i udawali, że nie znają angielskiego.

Josip: Mamy też jeden znajomy zespół z Portoryko, i gdyby nie odległość, która nas dzieli, zostalibyśmy pewnie wielkimi przyjaciółmi.

Jugofonika.pl: Jak udało wam się zorganizować całą trasę koncertową?

Nikša: Wszystko organizowaliśmy sami. Wysyłałem mnóstwo maili, i pytałem o możliwości grania koncertów i tak nam się to w końcu udało. 

Jugofonika.pl: Ile koncertów zagraliście w ramach tej trasy?

Josip: Do tej pory dwanaście. Koncert w Warszawie będzie naszym trzynastym koncertem.

Jugofonika.pl: Kiedy zaczęliście swoją trasę koncertową?

Josip: 20 listopada. Siedemnaście koncertów w trzynaście dni.

Jugofonika.pl: W jakich miejscach graliście do tej pory?

Josip: Graliśmy we Włoszech, Francji, Niemczech, Holandii, w Czechach, w Polsce. W Polsce graliśmy w Gorzowie i w Warszawie.

Jugofonika.pl: Jakie są Wasze dalsze plany?

Nikša: Chcielibyśmy tu wrócić. Dostaliśmy też propozycję nagrania płyty we Francji, bardzo chcielibyśmy to zrealizować i wtedy wyruszyć w kolejną trasę koncertową.  

Jugofonika.pl: Jak długo przygotowywaliście się do tej trasy?

Nikša: Niektórzy mówili nam, że będziemy potrzebowali pół roku na całą organizację, a mnie udało się to wszystko przygotować w zaledwie trzy miesiące.

Jugofonika.pl: Wiecie już gdzie chcielibyście zagrać następnym razem?

Josip: Nie, ale wiemy, gdzie na pewno chcielibyśmy wrócić. Byliśmy w wielu ciekawych miejscach, w których teraz na pewno będzie nam łatwiej zorganizować koncert.

Nikša: Wszędzie udało nam się poznać wspaniałych ludzi. Kiedy występowaliśmy w Lipsku, chłopak, który organizował nam koncert po występie powiedział: „Wow! Naprawdę jesteście świetni. Graliście kiedyś w Berlinie?” Odpowiedziałem mu, że jeszcze nie, wiec od razu dostaliśmy propozycję kolejnego koncertu. Następna trasa powinna być już organizacyjnie łatwiejsza.

Z języka chorwackiego tłumaczyła: Anna Błachowicz-Wolny