Ničim izazvan dla jugofonika.pl - Będziemy grać dopóki ludzie będą nas słuchać

Autor: 
Małgorzata Cieślak
Ničim izazvan to prawdziwe odświeżenie serbskiej sceny muzycznej. W kwietniu tego roku do słuchaczy dotarł debiutancki album grupy, którą tworzą muzycy z Belgradu i Vrbas. Usłyszycie na nim garść naprawdę dobrych i bardzo różnorodnych utorów, łączących przeróżne gatunki muzyczne.

Ubiegłego lata zespół Ničim izazvan odbył trasę koncertową po Czarnogórze. Miałam okazję i szczęście znaleźć się na jednym z występów, w klubie Montenegro Caffe w Podgoricy. Ten wywiad to konsekwencja mojej króciótkiej rozmowy jaką odbyłam z zespołem po koncercie.

Na pytania jugofoniki odpowiada Boris Bakalov.

Małgorzata Cieślak: Obserwując to, co dzieje się w sieci, was najnowszy singiel „Rekla je” stał się chyba jednym z ulubionych utworów waszych fanów. Czy to zapowiedź nowego albumu? Jakie są wasze plany studyjne?

Boris Bakalov: Piosenka „Rekla je'' dotarła do osób, które śledzą nasze poczynania, ale przyciągnęła także tych, którzy do tej pory nas nie słuchali, a zatem ten kawałek możemy w tym momencie uznać za całkiem udany. Utwory na nowe wydawnictwo już od dawna czekają, obecnie pracujemy nad nimi, zaczynają się nagrania i przygotowania do albumu, na temat którego nie możemy zdradzić teraz zbyt wielu szczegółów. Jedyne, co mogę powiedzieć, to to, że nowa płyta już się „pichci”.

Kto pisze teksty piosenek? Słuchając niektórych z nich mam wrażenie, że musi być to jakaś kobieta, tak dobrze wpasowują się w żeńską perspektywę postrzegania świata – chodzi mi tu np. o utwory “Trideset”, “Tužne devojke” lub “Živeti u prošlosti”.

Teksty piszemy Bojan Gluvajić i ja. Tak więc nie jest to kobieta, ale dziękuję za ten komplement, bo skoro masz takie wrażenie to oznacza, że udało nam się dotrzeć do jakichś głębszych emocji, w których odnajdują się kobiety, natomiast przedstawiciele męskiego gatunku mogą zrozumieć pewne kwestie, które do tej pory nie były dla nich do końca jasne.

Jak to się stało, że w teledysku do “Živeti u prošlosti” pojawia się znana serbska aktorka Branka Petrić?

Kiedy przygotowywaliśmy scenariusz do “Živeti u prošlosti” wyobrażaliśmy sobie starszą damę, która wiele przeszła w życiu, bogatą w opowieści, która emanuje mądrością, jest czarująca i wzbudza szacunek samą swoją obecnością. Gdy tak postawiliśmy sprawę, jedyną osobą, która przyszła nam na myśl była właśnie nasza słynna aktorka Branka Petrić. Zatem zaprosiliśmy ją pytając, czy uczyniłaby nam zaszczyt i pojawiła się w jednym z naszych klipów; a ona, jako że to naprawdę cudowna osoba, zgodziła się. Była to zatem dość prosta historia.

Wasza muzyka jest niesamowicie różnorodna. Czy to może konsekwencja tego, że w zespole gra dziewięciu muzyków i każdy chcąc mieć jakiś wkład przemyca swoją wersję kompozycji?

Oczywiście. W procesie tworzenia, w którym uczestniczy tyle osób, bardzo rzadko zdarza się, żeby ktoś pozostał z boku, a zatem zawsze każdy dodaje jakąś część siebie do ostatecznej wersji. Podoba nam się to, że tworzymy różnorodną muzykę, bo dzięki temu nie musimy do niczego się ograniczać.

Zawsze interesowało mnie jak funkcjonuje zespół, który ma dwóch wokalistów. W jaki sposób decydujecie kto śpiewa określony utwór, istnieją jakieś kryteria czy jest to czysty przypadek?

Generalnie ten, który napisze tekst i muzykę, ten śpiewa piosenkę. Natomiast fakt, że było tak do tej pory nie oznacza, że kiedyś tego nie zmienimy. Jedyne, co jest dla nas ważne to to, aby utwór, który napiszemy był wykonywany w najlepszy możliwy sposób, osiągał maksymalną jakość, a wszystko inne ma już mniejsze znaczenie.

Czy istnieją jacyś artyści (lokalni lub zagraniczni), których możesz wymienić jako muzyków, którzy mieli wpływ na wszystkich członków zespołu?

To byłoby strasznie trudne. Nasze gusta są tak różnorodne, że niemożliwe jest przytoczenie jakiegoś nazwiska czy nazwy. Mamy w zespole fanów i rock'n'rolla, i punk rocka, i muzyki funk, i ludowej, wszystkiego po trochu. To wprost niesamowite, że te wszystkie nasze muzyczne zainteresowania jednak spotykają się w jednym punkcie i ten ostateczny wynik to właśnie to jak brzmi Ničim izazvan.

Co ostatnio dzieje się na serbskiej scenie wśród młodych artystów? Czy istnieją jakieś nowe zespoły, które moglibyście polecić czytelnikom jugofoniki?

Sytuacja młodych zespołów jest bardzo ciężka. Polityka mediów publicznych nie idzie na rękę młodym zespołom, które chciałby się „wybić”, ale na szczęście w internecie mamy wolność, więc nowe grupy mają chociaż taką szansę by dotrzeć do publiczności. Potrzeba tylko sporo uporu i sporo wysiłku, ale to się ostatecznie opłaci w taki, czy inny sposób.

Korzystając z okazji chciałbym wyróżnić naszego przyjaciela Nikolę Radovicia z Čačka, który obecnie planuje wydanie swojego pierwszego autorskiego albumu, a znany jest serbskiej publiczności z lokalnej wersji programu „Mam talent”. Chłopak naprawdę ma talent i dobrze byłoby dać mu szansę.

Wydaliście album, nagrali kilka teledysków, publiczność was kocha, przychodzi na koncerty i wspiera ze wszystkich sił. Jakie są pozostałe marzenia zespołu Ničim izazvan?

Spełniliśmy sporo naszych marzeń, ale to tylko otworzyło nowe drzwi ku następnym. Damy z siebie wszystko, żeby je spełnić, bo oczywiście jest to możliwe. Chcemy, aby nasza muzyka dotarła do największej ilości słuchaczy i pragniemy grać dopóki tylko ludzie będą chcieli nas słuchać.

Ostatnie pytanie – czy my, polscy słuchacze mamy jakąś szansę aby zobaczyć was u nas na żywo? Tak, to jest zaproszenie. Dobrze wiemy, że jeden z waszych członków ma już doświadczenie z polską publicznością. (*Igor Martinko / Neozbiljni Pesimisti) Poza tym, noszenie koszulki z napisem „Polska” we fragmentach klipu do „Rekla je” do czegoś chyba zobowiązuje.. Oczywiście żartuję, po prostu byłoby nam niesamowicie miło, a myślę, że i wy nie mielibyście powodów do narzekania.

Oczywiście, że istnieje szansa. Nigdy nie byliśmy w Polsce i jesteśmy pewni, że gdyby doszło do koncertu u was, byłoby wspaniale. Oczekujemy zaproszenia z Polski, które z radością przyjmiemy.