Who See: Na plaży oraz na osobności - nowy teledysk i wywiad

Autor: 
Michał Kaproń
Początek tego tygodnia i koniec lata zarazem przyniósł nam, chyba trochę na wspomnienie upojnych, wakacyjnych chwil, świeży klip do "Đe se kupaš" - "najromantyczniejszego" bodaj utworu w dotychczasowej twórczości hiphopowych żartownisiów z Czarnogóry. Na tę okoliczność publikujemy rozmowę z Dedduhem i Noyzem, z którymi mieliśmy okazję spotkać się połowie września przy okazji koncertu w zagrzebskim klubie Tvornica Kulture.

Czy to przez widowiskowość formy, czy też obyczajową pikanterię treści, wiedzieć należy, że w zaledwie dobę teledysk przyciągnął przed monitory ponad 50 tys. widzów. Absurd w obrazie ewidentnie nadąża za warstwą tekstową. Ich spójność może też wynikać z faktu, że tym razem reżyserią zajął się członek zespołu - Noyz, tutaj w roli nurka - entuzjasty jeży, oficjalnie dyplomowany grafik. Klip do "Đe se kupaš" polecamy wszystkim, którzy po urlopie zdążyli się już stęsknić za letnią garderobą, lazurem morza oraz niespodziankami "à la Balkan".

Dla zazdrosnych wskazówka na przyszłość: klip zrealizowano na plaży Pecka, nieopodal Oblatna w Czarnogórze (lokalizacja klasztoru pozostaje nieznana).

Ostatni album duetu pt. "Nemam ti kad" przyniósł zespołowi największy medialny i komercyjny sukces w ich dotychczasowej, ponad 10-letniej, działalności. Od czasu występu na zeszłorocznej Eurowizji z rapowo-dubstepowym fajerwerkiem pt. Igranka ► oraz premiery roztańczonego singla Reggaeton Montenegro ►, który swego czasu trząsł parkietami na całych Bałkanach, Who See Klapa odnotowuje ciągły wzrost popularności. Listy przebojów od Nowego Sadu po Skopje okupują też dwa inne single: pełnokrwiście czarnogórski, tytułowy Nemam ti kad ► oraz niepokojąco zabawna morska opowieść pt. Dinamida ►. Z ich autorami, Dedduhem i Noyzem mieliśmy okazję porozmawiać w połowie września przy okazji koncertu w zagrzebskim klubie Tvornica Kulture:

Jugofonika.pl: Jak wyglądały początki waszej twórczości?
Dedduh: Jak byliśmy jeszcze mali, za dzieciaka, słuchaliśmy Rambo Amadeus, wiesz kto to? On wtedy wydał rapowy album, rapował jakoś w roku 89 albo 90 (chodzi o album "Hoćemo gusle" - dop. red.) Dla mnie to było super, bardzo mi się podobało, ale oprócz niego słuchałem też różnorakich innych kawałków w których nie było właśnie tego klasycznego śpiewu, tylko recytowanie, rapowanie ta-ta-ta-ta-ta i tak dalej. Z czasem zacząłem poważniej traktować muzykę i dopiero gdy byłem na serio wkręcony, spróbowałem stworzyć coś swojego.
Noyz: A ja jak tylko zacząłem słuchać rapu, od razu z kumplami pisałem jakieś swoje teksty.

Jugofonika.pl: Czy pamiętacie jeszcze swój pierwszy utwór?
Dedduh:  To ciekawe, że swój pierwszy tekst napisałem dopiero po szkole średniej. Pamiętam tylko kilka momentów... ale ani trochę mi się nie podoba. Horror. Kompletnie bez sensu. Zawsze słuchałem hip hopu ale nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby spróbować samego rapowania. Dopiero gdy poznałem Noyza, który pokazał mi swoje teksty w zeszycie powiedziałem: dobra, ja też spróbuję. I jakoś się potoczyło.
Noyz: Nie pamiętam. Mam nawet jakieś nagranie z szóstej klasy podstawówki, jakąś piosenkę którą nagraliśmy na kaseciaku. Ale tak poza tym to nic. To było dawno, ciężko sobie cokolwiek przypomnieć. Zdążyło już wyparować z mózgu.

Jugofonika.pl: Wspomniałeś Rambo Amadeusa. A czy są jeszcze jacyś wykonawcy, którzy wywarli na ciebie wpływ?
W tamtym czasie nie. Rambo był moim numerem jeden. Słuchałem jeszcze jednej ekipy z mojego miasta – Monteniggers ►, tak się nazywali. Grupa hiphopowa, wydali pierwszy album w 1996, drugi w 1998... i to tyle.

Jugofonika.pl: Macie na koncie wiele międzynarodowych projektów, a najczęściej współpracowaliście z artystami z Serbii, BiH i Chorwacji. Czy jest coś co łączy twórczość hiphopową tych krajów i czy można mówić o „rapie bałkańskim”?
Dzisiaj czytałem pewien tekst. Mniejsza o to gdzie i kto go pisał, ale zasadniczo była to recenzja w której autor przytacza nas jako przykład hiphopu pomorskiego, a oprócz niego jest jeszcze hiphop kontynentalny. W ogóle dziś po raz pierwszy zwróciłem uwagę na ten fakt. Nigdy nie dzieliłem hiphopu na pomorski i kontynentalny, nigdy nie dzieliłem hiphopu na prądy, wiatry i, nie wiem, góry i morza, tylko po prostu na dobry tekst i na słaby tekst. Na Bałkanach jest ogromna ilość dobrych tekściarzy, producentów czy MC, a spaja nas po prostu chęć do pracy. Zwłaszcza gdy cenimy się jako koledzy po fachu. Jeśli podoba ci się to co ja robię, a mnie się podoba to co robisz ty, możemy razem nagrać jakiś utwór.

Jugofonika.pl: Może nawet z raperami z Polski?
Koniecznie. Muszę tylko poznać polski rap, bo dotychczas nie miałem okazji się zetknąć. Podeślij mi jakieś kawałki. W końcu polski też jest językiem słowiańskim, będę mógł coś zrozumieć. Dość dobrze...trochę...nie?

Jugofonika.pl: Dla wielu pierwsze skojarzenie z Who See to ta dwójka wariatów w skafandrach astronautów na zeszłorocznej Eurowizji w Sztokholmie. Udział w tym konkursie to raczej nietypowe zadanie dla raperów. Jak się czuliście jako reprezentanci Czarnogóry?
Eurowizja była dla nas olbrzymim doświadczeniem. Nie zwracaliśmy uwagi na narodowy element naszego uczestnictwa, robiliśmy tylko to co sami chcieliśmy. Nikt nie stawiał nam żadnego ultimatum. Pojechaliśmy do Szwecji, a inaczej kto wie kiedy mielibyśmy okazję jechać do Szwecji, wątpię czy kiedykolwiek. Po prostu mieliśmy super wycieczkę, okazję występu na doskonałym nagłośnieniu i sprzęcie Sennheisera. Mieliśmy bardzo dobre wrażenia jeśli chodzi o całą tę machinę, o zaplecze techniczne, i w sumie tylko to mnie interesowało. A wszystko pozostałe, kto ile głosów dostanie, będzie parada czy nie będzie, geje będą się żenić czy nie będą, czy ktoś na nas zagłosuje czy nie – było mi obojętne.

Jugofonika.pl: Nie czuliście presji?
Żadnej presji ►.

Jugofonika.pl: Opowiedzcie o klipie do Nemam ti kad ►. Rozmach i nietypowa scenografia zdecydowanie przełożyły się na popularność na YouTube , a oprócz tego świetnie uzupełniają przekaz utworu. Jak zrodził się pomysł na teledysk?
Dedduh: Pomysł ze stocznią jest autorstwa reżysera z Czarnogóry – Zorana „Zonjo” Markovića. W tamtym miejscu mogliśmy dodać do utworu nieco naszej pomorskiej magii, opowieści znad morza. Pokazać czym się zajmujemy: rybołówstwem, remontowaniem łodzi i kutrów, żeglugą i marynarką.
Noyz: To jest jak jeszcze jeden instrument, ta tekstura rdzy. Wszystko wygląda jak pozostałości stoczni. Takich ruin w Zatoce Kotorskiej jest mnóstwo. A ponieważ ta stocznia zostanie zamknięta i za mniej więcej rok całkiem przestanie istnieć, w pewien sposób nagłaśniamy sprawę, żeby o tym nie zapomniano.

Jugofonika.pl: Planujecie już następny album?
Nie, ten album dopiero co wyszedł, jest jeszcze świeży. Nadal nas nakręca. Zobaczymy co będzie później, ale głupio mi teraz dawać obietnice o czymś czego sam jeszcze do końca nie zaplanowałem. Musi minąć trochę czasu i do głowy wpadnie jakiś pomysł. Nie tylko jeden, ale całe mnóstwo.

Z Who See rozmawiał: Michał Kaproń